Niezależna Strona Milicza

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Sznur pereł

Historia ta miała miejsce w zamku, którego ruiny znajdują się  w milickim parku.

Pod koniec grudnia 1586 r. baronowi Joachimowi Maltzanowi urodził się syn. Jak przystało na szlachetnie urodzonego, uczcił to hucznie. Ale z dala od zgiełku biesiady, w drugim skrzydle zamku, spędzała bezsennie noc Ewa Maltzan. Była to jej pierwsza noc po porodzie. Mimo zmęczenia nie mogła zmrużyć oka. U wezgłowia jej łoża paliła się oliwna lampka. Wtem usłyszała na podłodze jakiś szmer. Ku swojemu zdumieniu ujrzała rozsuwający się kawałek parkietu podłogi i wychodzącego stamtąd skrzata! Mały ludek złożył głęboki ukłon i rzekł do baronowej:

„Szlachetna Pani! Z całego serca proszę o przestawienie na bok lampy, która jest przy Pani łożu. Pod tą komnatą, tuż pod miejscem, gdzie stoi lampa, leży właśnie moja synowa, która spodziewa się dziecka. Zaś olej kapiący z lampy spada na posłanie i utrudnia jej oddychanie. Jeśli Jaśnie Pani tego nie zrobi, ona umrze i wraz z nią nienarodzone dziecko!”

Po tej przemowie skrzat przepadł tak nagle, jak się pojawił. Baronowa przetarła oczy. To chyba sen - pomyślała i usnęła. Jakież było zdumienie leżącej po połogu szlachcianki, gdy następnej nocy skrzat pojawił się znów. Tym razem padł przed baronową na kolana. „Pani! Każ odsunąć lampę - położnica wyzionie ducha!” - błagał.

Teraz już nie namyślała się długo. Zadzwoniła po pokojówkę i kazała jej przesunąć oliwną lampę o kilka kroków.

Minął tydzień. Skrzat ukazał się znowu. Jego oblicze było jasne i pogodne - w rękach trzymał sznur pereł. Skłonił się uroczyście i przemówił:
„Szlachetna Pani! Spełniłaś moje życzenie. Dziecko urodziło się zdrowe. Synowa po połogu czuje się dobrze. Jeszcze dziś udamy się w dalszą drogę. W podzięce za wysłuchanie próśb proszę przyjąć ten naszyjnik i strzec go dobrze. W nim zawarty jest los tego zamku. Gdy jedna z pereł straci połysk - zginie ktoś w rodzinie Maltzanów. Jeśli ktoś rozmyślnie uszkodzi naszyjnik - nieszczęście spotka ten dom. Baronowo, otocz czcią ten klejnot, a żyć będziecie w szczęściu  i obfitości!”

Skrzat zniknął, a obdarowana baronowa Ewa troskliwie schowała swój nowy skarb. Rano opowiedziała mężowi tę niesamowitą historię, ale on przyjął ją śmiechem. 
Nadeszły święta. Zbiegły się one z urodzinami szlachcianki. Sproszono gości i wyprawiono ucztę. Joachim Maltzan opowiedział zaproszonym o zdarzeniu ze skrzatem i naszyjnikiem. Jeden z gości zapragnął zobaczyć podarunek i tak długo nalegał, aż solenizantka przyniosła klejnot. Inny stwierdził, że perły są twarde jak kamień. Trunki zmąciły mu nieco umysł i wyraził pogląd, że to nie prawdziwe perły, lecz kulki chleba, które już stwardniały.

By zatem przekonać się o właściwościach naszyjnika, baron Maltzan kazał słudze przynieść młotek, po czym uderzył w jedną z pereł. Ta rozpadła się na tysiąc kawałków. Nagle rozległ się potężny huk!

Tumany pyłu wzniosły się w powietrze, kawałki cegieł i kamieni wybiły szyby i wpadły do komnaty. Wystraszeni śmiertelnie biesiadnicy wypadli na dziedziniec zamku.
Nie było wieży zamkowej... Zawaliła się! Runęła raptownie, a w jej gruzach pogrzebane zostały zwłoki służby - strażników, pokojówek i służących. Baron Maltzan, przejęty nieszczęściem, uwierzył w końcu w przepowiednię skrzata. Zaczął traktować naszyjnik jak świętość. To przyniosło mu szczęście i długi żywot. Sznur pereł był bardzo strzeżony i przekazywany w rodzinie Maltzanów z pokolenia na pokolenie.




Połogowi towarzyszyły niegdyś praktyki magiczne, stosowano przy tym różne zabiegi, m.in. otwierano szafy i komody w pokoju, gdzie odbywał się poród. Być może legenda o skrzacie ma związek z dawnymi wierzeniami, wg których nowo narodzone dziecko uważano za istotę przybywającą z innej przestrzeni. Przesądy związane z okresem rozwiązania i otoczka wierzeniowa są charakterystyczne także dziś, nawet dla społeczeństw wysoko rozwiniętych.

Wzmiankowana w legendzie Ewa Maltzan, jedyna wnuczka barona Henryka Kurzbacha, spoczęła po śmierci w krypcie kościoła św. Michała Archanioła w pobliżu milickiego rynku. Świadczy o tym płyta na krypcie, która znajduje się tuż przed ołtarzem tej świątyni.

Skrzaty występowały w mitach wielu ludów. W starożytności Pliniusz wspominał karzełki w swoich pismach; prawdopodobnie opierał się na opowieściach podróżników o afrykańskich Pigmejach. Według mitologii germańskiej skrzaty mieszkały w jaskiniach lub pod ziemią. Tam strzegły złota i drogich kamieni, miały własnego króla i były zazwyczaj przyjazne ludziom. W Skandynawii wierzono, że krasnale są dobrymi duszkami domowymi, które znoszą ludziom dary w zbożu, pieniądzach i klejnotach. Wyobrażano je sobie jako niewielkie istoty ubrane na czerwono. Występowały w bajkach Andersena, Konopnickiej i braci Grimm.