Niezależna Strona Milicza

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Diabelski Dąb

W pobliżu Latkowa rośnie gęsty bór. Stoi tam olbrzymi dąb, z którym związane są tajemne moce. Dlatego nazwano go Diabelskim Dębem. Pewnej nocy przez bór przechodziło trzech mężczyzn. Byli mocno podpici i zmierzali do domu. Zrobiło się bardzo późno. Dwóch z nich chciało nadłożyć drogi, aby ominąć osławiony dąb z daleka. Trzeci natomiast nie bał się niczego. Był znanym kpiarzem i prześmiewcą. Jak okolica długa i szeroka wiedziano, że w równym stopniu lekceważył sobie  tak Boga, jak i diabła. Właśnie przechodził w pobliżu dębu, klnąc i pomstując, gdy nagle w wierzchołku coś zaczęło się dziwnie poruszać. Niesamowity wicher zaczął dąć z góry na dół, z dołu do góry i dookoła prastarego drzewa. Porywał przy tym wszystko, co znalazło się w jego zasięgu. Wtem także kpiarz został porwany i wzniesiony przez wichurę wysoko w powietrze. Jego dwaj przezorni koledzy usłyszeli tylko z dala wrzask i nieziemski śmiech, który dochodził z pobliża dębu. Swojego współbiesiadnika jednak nie ujrzeli. Dużo się nie namyślając obaj popędzili śmiertelnie przerażeni do domu, jakby ich sam diabeł gonił. Następnego dnia po okolicy gruchnęła wieść, że tajemniczy wicher rzucił wesołka trzy mile od starego dębu aż na przykościelny cmentarz w Trzebicku. Nieszczęśnik, upadając na ziemię, złamał sobie nogę i trzy żebra. Od tego czasu stał się on pobożnym człowiekiem - zaczął chodzić do kościoła i nigdy już nie bluźnił.


Diabła ukazano za najgroźniejszą istotę dla tych, którzy prowadzą się źle i sieją zgorszenie pośród wiernych. Opowieści kończące się szczęśliwie pozwalają przypuszczać, że podobne legendy - jak tu opisana - mają kościelne pochodzenie i służyły niegdyś straszeniu wiernych.